Dzieńdobry albo dobrywieczór w zależności od tego, kiedy zaczniecie czytać tę notkę...
Dzisiaj pragnę napisać o swoich wakacyjnych przygotowaniach, jakby było o czym. Mamy jechać z moją dziewczyną do Francji, do Paryża i okolicznych wiosek. Byłem już w Paryżu. Jest bardzo ciekawy, ale przereklamowany. Nie czułem tej magii jaką opisują inni. A moulin rouge to jakby zwykły burdel z neonowym wiatrakiem u wejścia, a cała ulica, przy której stoi, przypomina amsterdamski Red Light District - może w nieco bardziej krzykliwej oraz marketingowej odsłonie.
Ewka - moja "panna" bardzo jest podekscytowana tym wyjazdem. Może Paryż działa lepiej na kobiety. Na pewno będzie ciekawie, ale wolałbym zwiedzić na to konto np. Las Vegas albo Wiedeń! Kobieta woli jednak Paryż.
Z Ewą jesteśmy od dwóch miesięcy. Z wyglądu raczej pasujemy do siebie. Jest nieco niższa odemnie, ale nie należy do osób niskich. Buzie ma ładną, ale psuje wszystko "malując" się - jest jedna z tych osób, które prócz pudru nie powinne używać niczego innego! Muszę przyznać, że widziałem ładniejsze dziewczyny niż swoja własna i chociaż nie powinienem tak pisać to nie do końca jestem pewien, czy to nie będzie kolejny związek "na wakacje". Co niektórzy koledzy mi zazdroszczą, mówiąc, że żałują, iż ich kobiety nie są tak zgrabne i smukłe. Teoretycznie taka kobieta powinna być moim ideałe. Tak stereotypowo przecież wszyscy do takiego ideału dążą! Ale wyglad to nie wszystko!
Pod względem charakteru jest nieco lepiej. Ogólnie rzecz ujmując czuję się przy niej bardzo swobodnie i miło. Tak powinno być. Nie wzbudza zazdrości, mimo iż często o kolegach opowiada. Robi to jednak w taki sposób, żeod razu wiadomo na jakim poziomie relacji jest z tymi ludźmi. Taka otwartość nie jest częsta, więc to akurat cenie w niej najbardziej - że mogę jej zaufać! Ona mi również ufa. Rozumie, że czasem za kimś ładnym mogę odruchowo głowe odwrócić. Myślę, że Ewa zdaje sobie sprawę, iż nie jest najpiękniejszą osobą na świecie i jedyną. A takie myślenie wśród kobiet bywa częste. Usposobienie mojej dziewczyny jest dziwaczne. Często sie załamuję - ale raczej w takim żartobliwym sensie! Ewa to poprostu wariatka - szalona i nieokiełznana, mogłaby tańczy i bawić się do wyczerpania zapasów energii i do momentu kiedy jej mózg się wyłączy z braku cukrów, odwodnienia i neuroprzekaźników - ze zmęczenia innymi słowy!
Tyle o Ewie. Przygotowania do wyjazdu idą gładko. Chodzimy na długie i nudne zakupy, które dla faceta takiego jak ja są torturą, planujemy miejsca do odwiedzenia we Francji. Ostatnio wpłaciliśmy ostatnią ratę za przejazd i hotel. Kupilismy też euro, któro ostatnio bardzo staniało!
Posliśmy też do jednego marketu, ogromnego sklepu na obrzeżach naszego miasta. Zakupy były długie i monotonne, a kiedy Ewka mówiła "może jeszcze to i to?" albo "jak myśli kochany czy to będzie potrzebne?" albo "kochanie ty mnie w ogóle nie słuchasz", ja odpowiadałem "taaak kochanie" albo "no oczywiście". Stałem tak z wózkiem wypełniającym się po brzegi mniej lub bardziej potrzebnymi zakupami i rozglądałem się po ludziach. Lubie obserwować ludzi robiących zakupy. Można wypatrzeć zawsze kilka ślicznych anielskich, kobiecycg twarzyczek.
Kiedy Ewa zorientowała się, że nie zwracam na nią uwagi spytała złośliwie podniesionym tonem "kochanie masz syfilis?", a ja odruchowo odpowiedziałem jej "no oczywiście!". Żenada! Oczywiście żadnej choroby wenerycznej nie posiadam....
Wszystko byłoby fajnie gdyby nie mała i grubiutka kasjerka w obcisłej białej koszulce opinającej i uwypuklającej jej wielkie piersi i oponki na brzuchu, który opierała bezczelnie o ladę ksy poczas przesówania towarów przed laserowym czytniekiem kodów kreskowych. Tważ miała uroczą, a uśmiech anielski. Co z tego. Całość mnie szokowała tym bardziej, że kiedy się odezwałem z prośbą o worek na zakupy zarumieniła się i rzuciła uwodzicielksie spojrzenie. Zamurowało mnie. Nie była osobą, od której oczekiwałbym czegoś takiego. Moje ciało jednak zareagowało jednak prawidłowo na podryw kobiety. Ewa niczego nie zauważyła całe szczęście. Nigdy nie uważałem, grubych kobiet za swój ideał, jednak ta pani o dziwo wyzwoliła we mnie krępującą mnie przed samym sobą reakcję mojego ciała, której do dzisiaj zrozumieć nie mogę! Czuję się jednocześnie, zawstydzony i zdegustowany, i podniecony. Dobrze, że mam Ewę...
Po wizycie w sklepie wróciłem do domu. Odwiozłem Ewkę, wróciłem do domu i napisałem tę notkę. Z moją "panną" widzę się wieczorem. Zobaczymy co przyniesie przyszłość!